Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdrowie seksualne

sobota, 25 kwietnia 2009 21:07



Właśnie wróciłam z konferencji poświęconej tej zapomnianej u nas przez Boga i ludzi dziedzinie. Grupa profesorów medycyny, psychologii, socjologii i seksuologii zebrała się w hotelu Hyatt, żeby ponarzekać i wymyślić coś, co by naród cofnęło z mroków średniowiecza, gdzie wepchnęła nas  świąteczna orkiestra zaściankowych mądralów pod dyrekcją Episkopatu.,

Sala pełna. Ładne i bardzo ładne feministki. Iza Jaruga-Nowacka, Magdalena Środa, Kazimiera Szczuka, mnóstwo mądrych profesorek plus profesorowie najpierwszej wody Kazimierz Imieliński - seksuolog stulecia, przeuroczy organizator - Zbigniew Izdebski, grafik - prof. Lech Majewski i brawurowo językowo inaugurujący konferencję prof. Jerzy Bralczyk, który finezyjnie odradzał gadanie w łóżku.

Włos się z zachwytu Jerzy.

Najpierw rozmowa o kulturze a zdrowiu seksualnym i okazało się, że jest pruderyjnie i kultura znika, a seks zamiatamy pod  kamerę, albo sztalugę. Było wesoło, bo profesorowie okazali się mieć poczucie humoru, a Magdalena Środa prowadziła panel jak Łempicka bugatti.

W drugiej części polityka a zdrowie seksualne. Nie chodziło niestety o seksualne zdrowie polityków, a o to, że polityka Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji jest do bani. Na wszelki wypadek ministrowie przysłali bardzo zadowolonych z siebie zastępców, którzy byli oburzeni naszymi śmiechami, choć żartowali cały czas. Było o podręcznikach do nauki życia w rodzinie, ale katolickiej. Matka pierze i rodzi, ojciec zarabia, a bocian dzieci nosi. Jacek Żakowski prowadzący debatę bawił się doskonale jak wszyscy. Na wzmiankę o refundacji leków wspomagających potencję u osób chorych pan wiceminister powiedział, że nic z tego, bo mogą być nadużycia. Przychodzi staruszek cukrzyk do lekarza i mówi, że ma problemy, bo wzwód występuje sporadycznie, np. raz w miesiącu, a on z małżonką by chętnie częściej. I tu słuszna wątpliwość pana ministra. Może staruszek świntuch ma wzwód 2 razy w tygodniu, a chce 3 razy i będzie naciągał NFOZ? Co za spryciula! Przez chwilę było poważnie, bo wystąpił niepełnosprawny lekarz, który poruszył problem poradni seksuologicznych i pomocy dla osób takich jak on. Tu wiceministrom nie wypadało nie obiecać, że zajmą się tym problemem. Sami by na to nie wpadli, jednak konferencje są potrzebne. W tle szybował hit dnia o legitymowaniu osób chcących kupić prezerwatywę w Rossmanie. Jednemu chłopakowi się to nie spodobało i jest afera. Może by młodzież na znak protestu zbojkotowała na tydzień te sklepy. Ja tak zrobię.

A wszystko przez kolejną intelektualistkę. Naprawdę chcemy być bardziej papiescy niż Papież. Na pocieszenie dodam, że pewien postępowy kapucyn oznajmił narodowi, że przyjemność płynąca z seksu małżeńskiego nie jest grzechem. Miliony, ze mną na czele odetchnęły z ulgą.

Wszyscy żałowali, że nie było minister Kopacz i posła Palikota przewidzianych w programie. Podobno nasz infant terrible jest na urlopie tacierzynskim, bo mu choruje dziecko. Akurat, nie lubi konferencji, a dziecko ma katar. Zupełnie prywatnie stwierdzam, że cieszę się, że przynajmniej zdążył do fryzjera i skrócił perukę. Popieram go, bo to żar ptak na tle szarych sejmowych wróbelków z ADHD. Konkluzją było, że trzeba seks uprawiać, bo jest zdrowy jak rydz i jeżdżenie na rowerze.



komentarze (14) | dodaj komentarz

Wiosenny cyklista. Blog jak jamnik

sobota, 18 kwietnia 2009 11:31


Wiosną jak cała przyroda jestem bardzo zajęta. Co prawda nie puszczam pączków, ani nie znoszę jaj, za to dużo więcej niż zwykle jeżdżę na rowerze.

Mieszkanie w Wilanowie kupiłam ze względu na trasy rowerowe. Ptactwo typu kuropatwa, czy bażant, oraz zajączki kicające po polach i widoki do malowania.

I tyle go widzieli. Wilanowskie pola rozryte, zdegradowane, zwierzątka umarły ze strachu, za to pełno ciężarówek hula jak w ruskim produkcyjniaku. Powstają osiedla dla konusów, bo mieszkania mają chyba po dwa metry wysokości. Okno w okno jak w gułagu. Kupa śmieci, bo robotnik sezonowy nie wie nic o ekologii. Może jego wnuk w masce gazowej trochę problemu liźnie, o ile się w trakcie nie udusi. Szlag mnie trafia, czym wpisuję się w narodowe tło paranoi i lekkiej postępującej wścieklizny. Wiosna już nie łagodzi obyczajów. W dupie obywatel ma magnolie i motylki. Najwyżej go wkurzą. Tu kryzys, a tu jakiś pieprzony motylek lata i ćwierka.

Nasza kraina szczerbatego uśmiechu traci resztki wdzięku. Te urocze pantomimy kierowców z boschowskimi gębami. I nowość! - przeklinające kierowczynie, gadające jednocześnie przez komórkę. Jakby się taka laska zobaczyła, to by umarła, ale niestety widzę ją tylko ja. Z kolei jest to przykład równouprawnienia. Kiedyś wymyślały tylko brzuchate samce alfa lub sfrustrowani seksualnie wrzodowcy. Dziś blondyneczki z tipsami bluzgają jak sierżant w Afganistanie.

A napisało mi się to wszystko jak poecie romantycznemu. Potoczyście i od serca, a miało być o rowerku. Niestety nasze ścieżki rowerowe kończą się nagle i łażą po nich piesi, najchętniej ucząc dzieci chodzenia, albo wlokąc ciężarnego jamnika na cieniutkiej smyczy. W Wilanowie, gdzie zgodnie z tradycją burmistrzowie starannie oddzielają się od problemów plebsu, po ścieżkach jeżdżą ciężarówki, samochody i dźwigi, bo trzeba jak najszybciej zabudować rezerwat w Wilanowie, zgodnie z brakiem planu zabudowy. Proszę, jak się ładnie wtapiam w ogólne narzekanie!

Wszyscy krzyczą na Julię Piterę, ale ja mam nadzieję, że wróci do Wilanowa i jak Janosik obroni ten ostatni bastion cywilizacji przed rozjechaniem ciężarówkami. Już raz pomogła, jak nam chcieli zrobić  supermarket koło świątyni, co się nie może wybudować i oby jak najdłużej, bo nas pielgrzymi zaleją jak orda tatarska. Że niby te zgody na ten bajzel są zgodne z przepisami? Nio, nio, nio!? - jakby powiedział Mumio.

A teraz coś pogodnego. Sprawa wyroków dla pijanych rowerzystów. Bogaty kraj, więzień kupa, to i sobie wsadzamy staruszki, co buchnęły batona, albo szwagra, który po piwku jedzie do ukochanej kobiety polną drogą. Posiedzi dwa lata, to mu się odechce łamać przepisy. Może aresztować pijanych na ulicy. Pół promila i do ciupy. Polak potrafi. A może zaaresztować policję, bo czasami świruje, choć na trzeźwo?

 Mój kolega francuski kompozytor jechał w Wilanowie rowerem po chodniku do stacji benzynowej. Zabrakło mu papierosów. Nie jechał jezdnią, bo mu się popsuło światło i wypił JEDEN kieliszek wina. Taki Żabojad purysta i na dodatek mówiący po polsku. Jedzie elegancki chłopak, eleganckim rowerem. Widno jak na stadionie, bo lampy. Godzina 21. Zatrzymuje się radiowóz i zaczyna się legitymowanie. Sprytni chłopcy po 10 minutach łapią, że coś nie tak u rowerzysty z akcentem. Ten przyznaje się do francuskości bez bicia. Co zrobić? Jedno wino, ale chodnik. Po chodniku pijakom wolno chodzić. Ale ten jechał, a jechać nie wolno. No i Francuz. Boże! Jakie skomplikowane Tak się tym zmęczyli, że kolega pojechał dalej, a policja mu pomachała.

Wybieram się do Torunia, gdzie w poniedziałek 20 kwietnia o 18 w Książnicy mam wieczór autorski. Zapraszam. Piękne miasto. Studiowałam na Uniwersytecie na pierwszym roku.



komentarze (6) | dodaj komentarz

Jajeczko

sobota, 11 kwietnia 2009 13:05

Nie ma mocnych. Tyle lat składamy życzenia, że nic nowego nie da się wymyślić, zresztą nikt nie chce, bo po co, skoro już wymyślone. Wesołe jajeczka, kicające zajączki, jak w Australii, mokry śmigus-dyngus, beczące baranki, miękkie bazie, lukrowane baby, to wszystko mi grozi, gdy odbieram sms-y, albo maile. Korzystając z blogowej okazji, życzę tego samego moim cudownym Przyjaciołom i Wrogom, bo też im się coś od życia należy, zanim padną z przejedzenia.

Za chwilę jadę do Radziejowic, gdzie napiszę bloga dodatkowego, niezwiązanego ze świętami. Nie mogę się doczekać. W sobotnie południe pójdę na koncert wielkanocny, który co roku organizuje Dyrektor Mrówczyński, matka i ojciec pałacu w Radziejowicach, potem ksiądz wysoki rangą, ale nie wiem dokładnie jaką, poświęci setkę cudnych święconek i zabieramy się do jedzenia przez 3 dni, dojadając w nocy.

Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że szkoda, że tylko trzy i nie ma jak zrobić mostu na 9, a to lubimy. Skołowany naród ledwo się rozpędzi już czas do pracy. Może i lepiej, bo mniej utyje. Wielkanocne bowiem menu to zestaw dla młodych sportowców, a nie normalnych wątrób. Jajka na twardo, majonezy, szynki, tłuste kiełbasy, balerony, schaby, kotlety, żurek ze śmietaną i jajkami, lukrowane mazurki na ciężkich spodach, do tego jakaś mała smętna jarzynka, ale i tak nikt nie zje, bo cholesterolowa bomba smaczniejsza.

Dla mnie nie. Od dziecka zamieniałam w szkole kanapki z szynką na z serem, przez co byłam popularną Hanią Banią. Moje zmagania z tłuszczem z baleronu przeszły do rodzinnej historii. Niby mistrz lancetu z surową miną robiłam sekcję każdego plasterka,, podobnie postępując z kiełbasami.

Skończyło się na tym, że od lat nie jem mięsa, co ma cztery nogi. Indyk i kura mogą być, ale najmilsza memu sercu ryba pod każdą postacią. Tej jednak  nie przewiduje wielkanocny stół. Zostają mi jajka, które bardzo lubię. Zagryzę baziami i rzeżuchą, poczym hajda na rower, bo okolica przepiękna, co udowodnił Chełmoński, który malował nieopodal. Ja też planuję machnąć pastelę. Tym razem chcę narysować piękny, stylowy salonik, w którym pisał  Jerzy Waldorff, wielki fan Radziejowic.

Wesołych Świąt!


komentarze (2) | dodaj komentarz

Pomocnik Papy

sobota, 04 kwietnia 2009 9:30


„...nawet słoń, droga Filomeno, raz do roku i to tylko celem mienia dziatek..."

(Żywot świętej Filomeny)


Co by zrobił Papież bez pomocy posła Gowina? Ten opatrznościowy mąż od spraw zdrowotno-seksualnych dwoi się i troi, żeby pomóc Kościołowi w trudnych decyzjach.

Aż miło popatrzeć na tak oddanego specjalistę od cudzego życia. Wygląda jak nowoczesny Europejczyk, a tu poglądy średniowieczne, takoż i uzębienie, niewątpliwie zjedzone na trudnych sprawach etyki.

Chyba śnię. W kraju bałagan pod przykrywką kryzysu, na który wszystko można zwalić, a tu dyskusja o prezerwatywach dla afrykańskich małżeństw. Zawsze myślałam, że Kościół zajmuje się tylko górną połową katolików, a dolna wstydliwie produkuje następnych. Nic podobnego. Na fali postępu dyskutuje się zezwolenie używania prezerwatyw przez małżonków chorych na AIDS. Oczywiście jak oboje chorzy, to nie ma po co wydawać pieniędzy, a jak tylko jedno, to może prezerwatywa się przydać. Ale zarówno poseł Gowin, jak i Papa się wahają w imię etyki katolickiej. Nie wiem, czy często do siebie dzwonią, ale jak się posłucha ich wypowiedzi, to chyba tak. Harmonia niebiańska.

Myślę,  że przyjaźń zaczęła się od popisów w sprawie in vitro, z którego zrobiono plemnikową masakrę. Koniec z demokracją. Fundamentalizm islamski zezwala na in vitro, to potwierdzi każdy arabista. A fundamentalizm katolicki chce być lepszy i od tego mamy naszych, demokratycznie wybranych posłów. Środek Europy XXI wiek, a tu egzorcyści w Sejmie.

          Osobom, które nie oglądają TVN 24 przypominam, że nasz postępowy bojownik nie należy bynajmniej do Pis-u czy LPR-u. Nie, z niezrozumiałych powodów przebywa w szeregach demokratycznej jakoby PO. Ćwiąkalski został sczyszczony za opieszałość, może po to, by naszego Savonarolę usunąć za groteskową gorliwość i niekompetencję. Toż to ani teolog, ani ginekolog.

Efemeryczni władcy świrują ze strachu przed Matką naszą Kościołem, który ma wpływ na wyborczy mohair, a każdy chce być wybrany, bo bycie nawet pionkiem u władzy się po prostu opłaca. Pensja, diety, autko, delegacje, komórka, albo cztery, asystent i występy w telewizji. Wywracanie oczkami, mądre minki, polemiczki na każdy temat... Potem pani w sklepie pozna i sąsiad się pierwszy ukłoni. Nieważne, co się gada, byle ulżyć parciu na szkło.

Te przyjemne apanaże sprawiają, że każdy chce się wepchać do peletonu, nawet kosztem ludzkiego nieszczęścia. O in vitro już pisałam, ale dyskusja w Polsce nad używaniem prezerwatyw w Afryce i dzielenie świata na małżeństwa- cacy i nie małżeństwa be jest po prostu groteskowe i kołtuńskie.

Papież  powinien przestać się wypowiadać, bo chyba na prezerwatywach i współżyciu płciowym nie wypada mu się znać. Od tego ma specjalistę, gwiazdę demokratycznej PO, posła Gowina i on niech to za niego załatwi, a lud niech siedzi cicho, bo znowu, po małej przerwie, władza decyduje o wszystkim, nawet życiu podkołdernym skołowanego narodu. To nowość.

Nie napiszę o zmianach w mojej ulubionej telewizji publicznej, bo jęzor nowego lodowca jeszcze się posuwa, wypiętrzając coraz nowe obszary i pochłaniając stare. Na razie patrzę i się dziwuję jak wiejska baba na jarmarku. Chińskie przekleństwo mówi: „Obyś żył w ciekawych czasach".



komentarze (1) | dodaj komentarz

niedziela, 14 marca 2010

Licznik odwiedzin: 290880

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 13.03.2010 22:00:05
  • autor: ocelot
  • treść: jest Pani boska! w t...