Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 986 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zimowy plener

niedziela, 26 stycznia 2014 11:32

 

Właśnie dojechałam z Kołobrzegu (6 godzin autostradami), gdzie uczyłam malować dzieci z Domów Dziecka, które należy nazywać Placówkami Wychowawczymi. Nazwa ze słowem DOM kojarzy mi się milej, bo nie lubię słowa Placówka, a „ wychowawczy”, kojarzy mi się z jakimś naciskiem, a o tym w moich Domach nie ma mowy.  Zima na plener jest cudowna, pod warunkiem, że mieszka się pięknym Spa „ Diva”, z basenem, choć hotel jest nad morzem. Nie ma to w tym momencie większego znaczenia, bo mrozy wreszcie nadeszły i nie bardzo kwapiłam się do spacerów. Reszta ubierała się we wszystko i chodziła na plażę, choć obeszło się bez kąpieli.

Dzień wyglądał tak:

 Śniadanie od 8.00 do 10.00. Mnóstwo pysznych rzeczy na zimno i na ciepło. Świeże pieczywo, kawa i herbata, do ciast rozmaitych. Trudno nie utyć.

 

 O 10.30 rozpoczynałam zajęcia malarskie. Na tym plenerze rysowaliśmy wyłącznie suchymi pastelami na kolorowych papierach. Jeden wielki stół i wspólny temat, na przykład, wrony na śniegu, albo portret dowolnej osoby przy stole, ulubione zwierzę egzotyczne, zwierzęta domowe, 4 pory roku do wyboru- pejzaż i szkice na dowolne tematy. Z dziećmi malowała Pani Dyrektor placówki wychowawczej Dobra Chata w Kielcach i pani Wychowawczyni, tejże, wszyscy mieli wspólne pastele i ten sam czas na wykonanie pracy. Dołączyli do nas też córka właścicielki i jej przyjaciółka, która zaprosiła mnie do swojej szkoły na lekcję rysunku, i uczniowie Gimnazjum, w wieku 14 lat które portretowały swoje, lub ulubione zwierzęta.

 

 Kiedy dzieci rysują chodzę i udzielam rad, oraz pokazuję jak ciągnąć kreskę i niekoniecznie rozcierać wszystkie kolory, bo rezultatem jest jajecznica bez formy. Pytam o powody takiej a nie innej ekspresji, czy wyboru koloru. Błagam o uruchomienie wyobraźni i niekoniecznie malowanie niebieskiego nieba i zielonej trawy, czy białego śniegu. To banalne schematy. Śnieg ma milion kolorów, wiedzą o tym Eskimosi i mają na nie nazwy. W czasie zajęć słychać tylko szuranie pasteli o papier, nikt nie gada, bo dzieci są pochłonięte powstawaniem dzieła sztuki, o czym co pewien czas przypominam. Zajęcia trwają ponad godzinę i wszyscy są smutni, że się skończyły, ja też. Potem wspólne sprzątanie, a jest co, bo mnóstwo kolorowego pyłu dookoła. Tak jest na plenerach i tak samo w miejscach gdzie prowadzę lekcje. Wiek uczniów nie ma znaczenia.

 

12.40 nauka rytmu i gry na instrumentach perkusyjnych, którą prowadzą moi przyjaciele marimbofoniści - Axoum Duo- Elwira i Gabriel, Francuz mówiący po polsku.

 Dzieci na początku są nieufne, ale za moment idealnie łapią o co chodzi. Gorzej jest z rytmem chodzenia i jednoczesnego klaskania. Dla mnie to też trudne, choć umiem tańczyć. Po zajęciach spacer, lub zwiedzanie, na przykład latarni morskiej. Na kulig było za mało śniegu i za duży mróz.

15.30 zajęcia z instruktorem na basenie, sauna i jacuzzi, oraz grota solna.

17.00- kolacja. Ciepła i zimna, owoce i ciasta

19.00 zajęcia w podgrupach i czas wolny.

Dzieci mieszkały w pięknych pokojach hotelowych i miały swoje basenowe, białe szlafroki.

To wszystko dzięki moim przyjaciołom Żanecie i Bogusiowi Kornasom, właścicielom  Hotelu Diva, którzy sami zaproponowali pomoc w organizacji pleneru i locum dla dzieci latem tego roku kiedy byłam w Divie na plenerze malarskim dla dorosłych artystów.

W ostatni piątek, na zakończenie odbyła się wystawa prac i wręczanie upominków uczestnikom. Dzieci przygotowały obrazki dla nas.

 Chcę wszystkim podziękować za cudowną atmosferę i pozytywne emocje Był to już VI plener malarsko- muzyczny, który zorganizowała moja Fundacja Hanny Bakuły, między innymi, dzięki wsparciu Fundacji BRE Banku i moim przyjaciołom.

 Wystawa poplenerowa, połączona z galowym koncertem, odbędzie się w kwietniu w Sali Balowej, Hotelu Hyatt, dzięki wsparciu dyrektor Pana Heddo Siebsa, który chętnie gości

 i żywi moich podopiecznych, bo lubi „ moje dzieci” z wielką wzajemnością.

 Tych którzy mają konto na facebooku zapraszam do obejrzenia zdjęć z pleneru: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.680082188710380.1073741828.193966293988641&type=1

 

Zupa z porów z soczewicą zieloną.

 

Ugotować sporo wywaru jarzynowego z ziołami i solą. Wyjąć włoszczyznę i gotować w nim namoczoną na noc soczewicę z jednym kartoflem.

Pory, pokroić w krążki i dusić 15 minut,  na klarowanym maśle, z białą cebulą pokrojoną w kostkę.

Dodać zioła prowansalskie, trochę zmielonej gałki muszkatołowej, ziarna czarnuszki i pieprz biały, mielony.

Część soczewicy wyjąć cedzakiem z wywaru. Do reszty dodać duszone pory, oraz pokrojone w plasterki marchewkę i kartofel. Gotować 15 minut. Przestudzić i zmiksować, Dołożyć soczewicę, drobno posiekaną natkę kolendry, ale może być pietruszka. Posypać odrobiną grubego pieprzu. Jeść z domowymi grzankami.

  

 

 

oceń
250
243


niedziela, 22 października 2017

Licznik odwiedzin:  3 850 257  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3850257

Lubię to