Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zaległości

piątek, 20 listopada 2009 12:25


Znowu mam mało czasu na napisanie bloga stulecia, więc będzie zwykły. Najpierw o zupełnie zdezaktualizowanej rocznicy zburzenia Muru Berlińskiego. 20 lat temu byłam zaproszona przez przyjaciół do Berlina, bo było wiadomo, że ściana padnie. Właśnie wróciłam z Nowego Jorku jako nowa mężatka i zamierzałam rozejrzeć się w demokratycznej Polsce z zamiarem pozostania. W mojej emigracji chodziło głównie o to, żebym mogła z Polski swobodnie i bez pytania wyjeżdżać. Nie myślałam, że dożyję takiej możliwości. Nie pojechałam, bo nie lubię i nie umiem tłumów i trochę żałuję, choć kolega, który 20 lat temu siedział na czubku burzonej ściany w centrum, mówił, że raczej było chaotycznie. Podobno Rewolucja Październikowa też zaczęła się byle jak. Czytałam o tym w nadzwyczajnej książce o Petersburgu prof. Mariana Wilka. W tym roku, to nawet miałam miejsce w sektorze vipowskim i mieszkanie u przyjaciół tuż koło Bramy Brandenburskiej, ale lało i jak sobie wyobraziłam, że w mokrych butach oglądam to samo co w telewizji, a potem szukamy godzinę taksówki i jemy w domu, bo w knajpach nie ma miejsca, to mi się odechciało. Zblazował się człowiek.

Za to doceniłam wagę chwili i oglądałam transmisje we wszystkich telewizjach, ubrana wizytowo, w miłym towarzystwie, pijąc szampana i jedząc kawior. Gdy Lech Wałęsa przebrany za gajowego puknął domino, to miałam łzy w oczach, naprawdę. Potem też, bo wjechał w niego wózek od kamery i jakoś tak to symbolicznie wypadło. Może ktoś wózek nasłał i komisja to wyjaśni? Nic dziwnego, że nasz słodki Noblista się pochorował.

Jadę do Sopotu wręczyć Szpitalowi Dziecięcemu nowy pedoskop. To taka maszyna do badania stóp małych dzieci, wykrywająca w sekundę wszystkie wady. Pieniądze zdobyliśmy, robiąc wspólnie aukcję charytatywną:  Lions Club w Sopocie, Krzywy Domek, wiceprezydent Sopotu Wojciech Fułek i moja Fundacja Hanny Bakuły. Zgromadziliśmy dobre obrazy i goście poczynili zakupy za 26000 złotych. Wszystko w ciągu 2 godzin. Uroczystości w sobotę.

Potem molo i spotkania z przyjaciółmi, których mam w Sopocie tylu, ilu w Warszawie.


Oto przepis na moją FASOLKĘ PO BRETOŃSKU: (4 porcje):

Namoczyć na kilka godzin paczkę fasoli jaś, albo mniejszej, ale nie za małej.

Sparzyć oraz obrać ze skórki 5 pomidorów i posiekać.

W cienkie plasterki pokroić dwie białe cebule i posiekać kilka ząbków czosnku.

Fasolę gotować do al dente z solą, ponad godzinę. Wylać wodę, odstawić.

Na dużej patelni smażyć na oleju czosnek, cebulę i dodane pomidory, aż się solidnie podduszą. Dobrze jest dodać pokrojoną czuszkę i dużo majeranku.

Wymieszać wszystko razem i dodać soku pomidorowego, oraz pulpy pomidorowej z kartonu, żeby był sos. Na końcu dolewamy 50 g dobrej oliwy. Siekamy pół pęczka bazylii i wrzucamy w ostatniej chwili.

Osoby mięsożerne mogą dodać do smażenia pokrojoną w kostkę kiełbasę drobiową, ale bez jest smaczniejsze. Jeść samo, albo z razową grzanką posypaną prażonym sezamem z solą.


komentarze (5) | dodaj komentarz

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 292298

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 16.03.2010 16:40:49
  • autor: ana
  • treść: wspaniale teksty da...